Ona, czy nie ona... czyli o Fashion Girl Defa Lucy 2.0
Niecałe dwa lata temu popełniłam na tym blogu swój pierwszy wpis o nowej fali Defa Lucy. Jego bohaterką była eterycznej urody białogłowa piękność w białej bufiastej koszuli i niebieskich jeansach. O ta, pamiętacie?...
"Przez te oczy zielone, zielone, oszalałem!"
Tak było... ale się skończyło, bo producenci Defy postanowili nie tylko zmienić jej oczy na niebieskie, ale i podmienić cały headmold na inny, mniej atrakcyjny w moim odczuciu. Aczkolwiek spotkałam się z komentarzami, jakoby to ten "nowy" właśnie był absolutnym hitem.
Z ciekawości nabyłam nową wersję lalki i chciałabym ją Wam dziś pokazać.
Dla tych, którzy myślą o zakupie lalki, przestroga, aby dokładnie przyglądać się zdjęciom- przede wszystkim twarzy lalki, żebyście przypadkiem nie kupili wersji, która Wam nie odpowiada, niezależnie od tego, która by to nie była.
![]() |
| O Jezusmaria, kto cię tam zamknął?! |
Przyjrzyjmy się bliżej... Wszystko wygląda tu identycznie, jak w przypadku wersji 1.0 poza oczywiście twarzą.
A po uwolnieniu z pudła....
![]() |
| Fashion Girl Defa Lucy 2.0 |
Siostry razem. Mocno rzuca się w oczy róznica w kształcie głów. "Nowa" wersja ma ją większą i bardziej kwadratową. Oczy u starszej wersji zielone, u nowszej niebieskie- podobnej wielkości i podobnie rzęsiaste. "Nowa" ma mocniej zarysowane brwi i wydatniejsze usta.
Jest też subtelna różnica w samym wykonanu lalek. Starsza wersja wydaje się być wykonana staranniej. Ma ładniej wszyte włosy (spójrzcie na przedziałek), które dodatkowo są miększe i nieco gęstsze.
Headmold "nowej" Defki to DF49 i był użyty u wielu wcześniejszych modeli Defa Lucy. Stary headmold to DF57 i to właśnie on jest protoplastą pierwszych kolekcjonerskich Lucy.
Przykra prawda jest taka, że do stworzenia nowej wersji lalki użyto starych łebków pochodzących z produkcji serii lalek Fashion Beauty Defa Lucy (kolorowe Defki inspirowane serią Barbie Extra) o czym świadczą sporej wielkości puste dziurki w uszach. Dlaczego tak się stało? Ano wydaje się mieć to związek z tym, że headmold DF57 został zarezerwowany dla droższych lalek i w końcu całkowicie wypadnie on z playline'u.
Zastanawiam się w jakim kierunku podąży playline'owa Defa Lucy. Odkąd pojawiła się ta kolekcjonerska, mam wrażenie, że środek cieżkości przechylił się na jej korzyść. Byłoby jednak miło, gdyby obie linie produkcyjne zostały zachowane. A Wy, jakie macie przemyślenia?
Powiązane posty:

















Komentarze
Prześlij komentarz